4610

 

 

   DEPRESSIVE AGE jest stosunkowo mało popularnym zespołem. Wypadałoby to zmienić, przede wszystkim przez wzgląd na dwie pierwsze płyty zespołu. Dzisiaj chciałbym pochylić się nad pierwszą z nich, czyli „First Depression” z 1992 roku.

  Niemcy uraczyli słuchaczy naprawdę nieszablonowym thrash metalem. Metal Archives określa twórczość DEPRESSIVE AGE jako techniczny thrash metal, ja nazwałby to jednak awangardowym thrash metalem. Owszem, muzycy sporo się napracowali nad tym, żeby struktury ich utworów nie były oczywiste i przewidywalne. Słuchacz musi więc przebrnąć przez istny metalowy labirynt riffów, zmieniających się jak w kalejdoskopie motywów, rytmów i temp. Słychać jednak, że zespołowi nie zależało na tanich popisach. To wszystko ma swój sens, jest podporządkowane jakiejś idei. Ok, ale to brzmi jak charakterystyka technicznego thrash metalu, a gdzie owa nadmieniona awangardowość? Oj, jest jej na tej płycie całkiem sporo. Specyficznego smaku muzykę nadaje przede wszystkim oryginalny głos wokalisty, Jana Lubitzki. Ten głos jest podobny do nikogo ;-) wielki plus za to. Oprócz tego, zespół chętnie wplata w swoje utwory partie akustycznych gitar i to wcale nie po to, by chwycić słuchacza za serce słodkimi melodiami. I w końcu, last but not least, równie ważne co thrash metalowy czad, są na tej płycie spokojne, wyciszone partie. Są one jednak w takim stopniu nasączone muzycznym mrokiem i dźwiękowym niepokojem, że tylko podsycają ogólny nastrój obłędu jaki sączy się z głośników podczas słuchania tej płyty. Nie jest to łatwa do przetrawienia płyta, ale warto dać tej muzyce szansę.