Na Wikipedii można znaleźć artykuł na temat najlepiej sprzedających się płyt w historii muzyki. Lista podzielona jest na kilka części, w zależności od liczby sprzedanych egzemplarzy danego tytułu. Pierwsza część listy obejmuje te albumy, które osiągnęły nakład 40 lub więcej milionów egzemplarzy.

 Na pierwszym miejscu od lat znajduje się „Thriller” Michaela Jacksona. Według oficjalnych danych sprzedało się ponad 48 milionów sztuk tej płyty. Według nieoficjalnych szacunków, może to być nawet około 70 milionów (!). Miejsce drugie, również od lat, zajmuje…AC/DC z albumem „Back In Black” – blisko 26 milionów sprzedanych egzemplarzy (nieoficjalnie – 50 milionów). I trochę mnie to dziwi. owszem, płyta jest dobra, ale czy aż tak rewelacyjna? Sadząc jednak po poziomie sprzedaży, przez miliony osób musi być uważana za wzorcową, jeżeli chodzi o muzykę hard rockową. Być może na sukces złożyły się też inne czynniki, oprócz wysokiego poziomu samej muzyki. jednym z nich mogła być śmierć Bona Scotta – jak wiadomo, mało co sprzedaje się tak dobrze jak śmierć. Osobną kwestią mogło być też to, że zwłaszcza amerykanie byli spragnieni takiej muzyki. Co jak co, ale chyba żaden z uważanych przez amerykanów za hard rockowe zespołów nie grał tak ostro jak AC/DC. Za hard rockowe uważano wówczas w Ameryce takie zespoły jak KISS, VAN HALEN, REO SPEEDWAGON…żenada. Prawdziwie rockowe uderzenie AC/DC było więc jak ożywczy podmuch, jak deszcz na pustyni. W końcu, może po prostu ci szaleni Australijczycy byli w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie…niewielu się to udaje.