Jak przyznaje wokalista i gitarzysta ANTI SCIENCE CONTRACT (w skrócie A.S.C.), J (tak, to nie błąd, takim pseudonimem posługuje się ten jegomość), ich muzykę zna dosłownie garstka ludzi na całym świecie, z czego sporą ich liczbę stanowią przyjaciele. Ja podobno jestem pierwszym Polakiem, który zainteresował się ich muzyką. W związku z tym, będąc pod wrażeniem muzycznej zawartości ich nowej ep, „Canaan”, postanowiłem przeprowadzić wywiad ze wspomnianym frontmanem projektu. Oto i on:

Zacznę od pytania o jedną rzecz, która mnie intryguje. Jednym z tagów, jakich użyliście do opisania swojej muzyki na Bandcamp, jest „Żydowski metal”. Teksty na „Canaan” są zainspirowane Starym Testamentem, tytuły utworów są zapisane w jidisz. Czy wasza twórczość ma silnie religijny przekaz?

(J) Nie, nie ma żadnego religijnego przesłania. Ten tag służy tylko do opisu. W swojej twórczości poruszamy przede wszystkim tematykę starych miast, więc uznaliśmy, że podbój Canaan będzie do tego pasował.

To faktycznie coś oryginalnego. Ale tytuły utworów…w jaki sposób mam powiedzieć, który utwór jest moim ulubionym?

(J) Chcieliśmy po prostu, żeby ta epka była czymś unikalnym.

Gdzie nagrywaliście materiał? Czy było to profesjonalne studio nagraniowe? Obecnie co raz popularniejsze staje się nagrywanie w domu, przy użyciu komputera.

(J) Nagrywaliśmy u naszego przyjaciela w jego bardzo małej i bardzo brudnej sali prób, która jest jednocześnie miejscem na popijawy. Nazywamy to miejsce „Trash-studio” (w wolnym tłumaczeniu „śmieciowe studio”). Wszystko zostało zrealizowane w ciągu kilku dni, za niewielkie pieniądze.

Jak na takie warunki epka brzmi naprawdę dobrze. A zmieniając temat, ciekawią mnie Wasze muzyczne inspiracje. Zakładam, że słuchacie wielu różnych zespołów, lecz czy mógłbyś wymienić swoich faworytów?

(J) Przede wszystkim wielkie nazwy jak IRON MAIDEN, RUSSIAN CIRCLES (hmm, ktoś zna?), MASTODON. Ale również muzyka klasyczna, jak na przykład Gustav Holst (i jego „Planety”I oraz odrobinę black metalu – BURZUM, SATYRICON.

Faktycznie, zróżnicowany zestaw. A znacie jakieś polskie kapele?

(J) BEHEMOTH, VADER, DARKENED NOCTURN SLAUGHTERCULT. ostatni jest moim ulubionym.

Ale to nie jezt zespół z Polski?!

(J) Ale trzy czwarte składu to Polacy.

A co z Wami? jesteście jedynym zespołem metalowym na Bermudach?

(J) Nie jest takie oczywiste, że działamy na Bermudach. Ale nic więcej w tym temacie na razie.

OK, zmieniamy temat. Czy planujecie wydać swoją muzykę na CD, czy będzie dostępna jedynie do ściągnięcia ze strony?

(J) Nie znam się za bardzo na tych rzeczach, ale moim zdaniem wydawanie płyt CD ma sens jedynie wtedy, gdy masz jakaś grupę fanów albo podpisany kontrakt z wytwórnią. Nie wkładaliśmy jak na razie żadnego wysiłku w działania marketingowe. Na chwilę obecną ANTI SCIENCE CONTRACT to jedynie projekt, który poszerza nasze horyzonty. Mamy tylko kilku słuchaczy na całej planecie, w tym Ciebie. Żeby popchnąć dalej A.S.C., potrzebujemy basisty, żeby móc grać koncerty. Ale tam gdzie żyjemy ciężko znaleźć kogoś odpowiedniego. Nie każdy posiada odpowiednie umiejętności, albo nie lubi takiej muzyki.

A.S.C. jest tylko projektem. Więc…czy gracie w jakiś bardziej znanych zespołach?

(J) Ja gram w hard corowym zespole RELATIONS.

No i wywiad prawie gotowy. Ale żeby wszystko miało ręce i nogi, muszę z dziennikarskiego obowiązku zadać Ci jeszcze kilka pytań. Przede wszystkim, kiedy podpisaliście ten anty-naukowy kontrakt i dlaczego zdecydowaliście się na tak nietypową nazwę?

(J) W czerwcu 2015 roku. Przedtem graliśmy razem w „normalnym” zespole rockowym z dwoma innymi typami, lecz nie byliśmy z tego zbyt zadowoleni. A co do nazwy, może to swoista ironia z tym „anty naukowy”, bo muzyka jest progresywna, „naukowa”. Kontrakt w tym sensie, że zobowiązujemy się przestrzegać pewnych zasad, w tym tej, łączymy nasze muzyczne fascynacje – perkusista słucha więcej nowego metalu, jak The Dillinger Escape Plan, moje ulubione zespoły już wspomniałem wcześniej. A ostatecznie, uważamy, że nazwa ANTI-SCIENCE CONTRAT wyróżnia się i jest po prostu fajna.

Pierwszą epkę opublikowaliście latem 2015 roku. Wiem już, jakie intencje Wam przyświecały, lecz powiedz, czy łatwo było przygotować tę muzyczną miksturę Waszych muzycznych inspiracji i ambicji? Czy przyszło to po prostu naturalnie?

(J) Natchnienie pojawiło się natychmiast. Wiele fragmentów, a nawet całych utworów powstało w wyniku jamowania, które nagrywaliśmy. Nigdy wcześniej nie zaznałem takiej muzycznej harmonii i zrozumienia jakie osiągnąłem z perkusistą. Wszystko jest naturalne.

Dobra, więc opublikowaliście epkę…i jaki był odzew.

(J) Naszym głównym celem było tworzenie muzyki. Jak już wspomniałem, totalnie odpuszczamy sobie działania mające na celu promocję naszej twórczości. Nie mamy na to ani pieniędzy, czasu ani ochoty. Myślę, że wiele jest zespołów, które pozostają nieznane z tego powodu. naszej muzyki słuchają nasi przyjaciele plus kilka innych osób.

Tworzenie materiału na drugą epkę, „Canaan”, również przebiegało tak naturalnie. Czy musieliście powiedzieć sobie „OK, musimy stworzyć coś nowego”?

(J) Po raz kolejny wszystko wyszło jakoś tak samo. nawet teraz coś gramy i tworzymy, więc w przyszłym roku zapewne opublikujemy kolejny materiał.

Ile czasu zajęło Wam przygotowanie muzyki na „Canaan”?

(J) Dokładnie rok.

Nie dziwota, że stworzenie takiej muzyki jak wasza, wymaga czasu. W moim pierwszym poście o ANTI SCIENCE CONTRACT wspomniałem o „progresywności” Waszej muzyki. Łatwo jest to wyłapać również słuchając „Canaan”. Mieszacie metalowe riffy z bardziej rockowym podejściem do grania – rytmami, tempem, feelingiem. Z jednej strony możemy posłuchać intrygujących akustycznych fragmentów, z drugiej można wyłapać nawet pewne refleksy black metalu tu i ówdzie. Zgadzasz się?

(J) Uważam, że Twoja diagnoza jest prawidłowa.

Zbliżamy się już do finiszu. Powiedz mi, dlaczego na „Canaan” jest tak niewiele wokali?

(J) Pierwotnie nie chcieliśmy mieć żadnych wokali na płycie. lecz okazało się, że żeby opowiedzieć historię „Canaan”, trzeba było użyć wokali w kilku konkretnych miejscach. Gdybyśmy wykorzystali je w większej ilości, muzyka stałaby się bardziej „normalna”. Muzyka musi dominować.

Pozostając przy wokalach. W co najmniej jednym utworze wykorzystaliście czyjąś przemowę. Nie rozumiem słów, ale człowiek, którego słychać, zdaje się być bardzo smutny.

(J) Ten człowiek czyta pierwszą pierwszą księgę Jozuego, po hebrajsku. To nagranie znaleźliśmy w internecie i postanowiliśmy je wykorzystać.

No…i myślę, że na chwilę obecną to by było na tyle. Dziękuję bardzo i do następnego razu.

Dla Waszej informacji, muzykę ANTI SCIENCE CONTRACT możecie znaleźć na portalu BANDCAMP, pod poniższym adresem:


http://antisciencecontract.bandcamp.com/